W ZAMYŚLENIU
Słońce skraca drogę
dniu do dnia
ubywa mocy
na dno niepamięci
bezszelestnie opadły
wiotkie minuty
nonszalanckie godziny
stłoczone w kapsule
minionych zdarzeń
naiwnych planów
Oddech już za krótki
obolałe drogą nogi
zatrzymują się w półkroku
odbita w lustrze wody twarz
zmarszczek czas nie zdradza
wszystko z pozoru tak samo
a jednak inaczej
w odgłosie gwarnej ulicy
budzi się łaknienie
dniu do dnia
ubywa mocy
na dno niepamięci
bezszelestnie opadły
wiotkie minuty
nonszalanckie godziny
stłoczone w kapsule
minionych zdarzeń
naiwnych planów
Oddech już za krótki
obolałe drogą nogi
zatrzymują się w półkroku
odbita w lustrze wody twarz
zmarszczek czas nie zdradza
wszystko z pozoru tak samo
a jednak inaczej
w odgłosie gwarnej ulicy
budzi się łaknienie

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena