***

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 6


w wydrążonych dziuplach
dojrzewają oddechy
chociaż mają jeszcze postać larwy
już wyrastają im spękane skrzydła

poranek zakrzepł krwią
w kąciku ust
projekcje palców
pełzną zmurszałą podłogą
w kierunku opuszczonych kościołów

czarne kruki
wracają do konfesjonałów
podczas ostatniej kwadry wiary

głowa opada na dno DNA
suchej studni
budzę się z rozciętą aortą
z której wyciekają słowa

cień martwego boga
płoży się pod stopami
wplatając zgniłe gniazda
w postronki żył



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: