***

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 8


oddycham jakby z przymusu
a przecież uratował mnie
konfesjonał

wyspowiadałem wszystkie żyły
i porywy serca nieprzewidziane
w rozkładzie dnia

podniosłem twarz z gnoju
ukołysał mnie wiatr w dziupli
po czyżyku

czyż(by)?

dotykając chcę więcej
rozkładam przykazania
na czynniki(nie)pierwsze

nieśmiało wabię piasek pod powiekami
na tyle spokojnie by nie spłoszyć
tej chwili kiedy…



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: