Wieczór w Bergamo

autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 8


Znaleźć się w Bergamo, kiedy zachodzi słońce
i cień miejskiej wieży przecina rapierem Piazza Vecchia.
Wejść do Maria Maggiore, gdzie gaśnie marmur i złoto
mijając w portalu wartę lwów białych albo czerwonych.

I teraz, kiedy barwy zamykają się w ciszy,
spojrzeć, jak Chrystus dzieli ciągle Ostatnią Wieczerzą.
Mijać spojrzenia świętych - skamieniała ich mądrość.
A potem powolnym krokiem wrócić znowu na placyk,
gdzie jakby rzeźbiona sprawnie w kości słoniowej
wznosi swą regularność Cappella Colleoni.

Znaleźć się w Bergamo, kiedy zachodzi słońce,
a wschodzą nad nasze głowy, migocząc, konstelacje.
Stanąć pośrodku rynku. Widzieć, jak wieńce dachów
ostro odgraniczają ludzki zamysł i kosmos.

Co teraz możemy wiedzieć? Tu, na przecięciu historii
i wieczności złożonej w układy ciał niebieskich?
To, że najmniejszy choćby z zaułków miasta
ma swój sens równie ważny, co najjaśniejsze z gwiazd nocą.
I my oboje także - przechodnie, ale szczęśliwi,
każdy krok nas prowadził do wieczoru w Bergamo.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: