Oratione

autor:  Czarek Płatak
5.0/5 | 4


Oratione

Żeby poeci na ponów
zaczęli być niebezpieczni,
by nieśli pod strzechy domów
pożogę uczuć i pieśni.

By każdy dziennik co wieczór
drukował wiersz chociaż jeden,
żeby znów wzniecić w człowieku
poezji głód i potrzebę.

By wszelką sforę zoilików,
zanim ujadać znów zacznie,
szlag trafił do reszty i żółć
stanęła im jak ość w gardle.

Żeby się pióra nie tykał,
ten który zachodzi w głowę,
co była taka Kwadryga,
kto Boy zacz, i czym jest Niobe.

By grafomańskie zapiski
wyrywał z rąk wierszokletom
bezśpiewny wiatr, potem nimi
ciskał w brud, o bruk i beton.

By te bez treści i formy
jak biegun twory jałowe
na strzępy, precz darł Apollin,
i topił je w Acheronie.

By Eos lirę jak lato
złociła, a muzy bliskie —
Melpome, Euterp, Erato
słowa zmieniały w muzykę.

I żebym mógł nocą kiedyś
po mieście jeździć dorożką,
i niechby mi wtedy księżyc
okrągłą, w krąg świecił broszą.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: