OBE

autor:  jakub mistral
5.0/5 | 16


Czasem zmuszam moją duszę
do lirycznych wyzwań,
kiepsko znosi te katusze
choć się boi przyznać.

Dusi w sobie każde słowo,
plącze wersy w sznury,
puka palcem w moje czoło,
wznosi wzrok do góry.

W rytmie serce arytmicznym,
jak parapet w deszczu,
w stanie prawie wręcz krytycznym,
aż przystaje w biegu.

Gdy wypoci to zmaganie,
wraca w moją tkankę,
tak się kończy to gadanie,
wierszem dalej zwane.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

ach

podoba się!

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: