Pat
Pada od tygodnia
mówią że, grozi nam
powódź,
mamie wylew,
tata nie chodzi,
trzeba podawać mu płynne,
sam
nie przeżuje.
Dzwonię codziennie
uwikłany w prozę,
chleb
na drugim krańcu
stołu
staje w gardle
bezsilnością.
Mówię,
wezmę do siebie.
Starych drzew się nie
przesadza.
Moje korzenie
też trzymają mocno.
mówią że, grozi nam
powódź,
mamie wylew,
tata nie chodzi,
trzeba podawać mu płynne,
sam
nie przeżuje.
Dzwonię codziennie
uwikłany w prozę,
chleb
na drugim krańcu
stołu
staje w gardle
bezsilnością.
Mówię,
wezmę do siebie.
Starych drzew się nie
przesadza.
Moje korzenie
też trzymają mocno.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ Malwina
Dziękuję.:)))))@ Marek Porąbka
c'est la vie Marku :(Dziękuje :)
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Świetny wiersz.Klimaty znajome.
Przerobione.
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
świetny...jak zawszeMoja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena