Herbert w niebie

autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 11


Gdzieś w okolicach śnieżnobiałego odeonu
gdzie rozśpiewują się Serafini
siedzi pan Zbigniew ze szkicownikiem
i pod diademem znów czarnej czupryny
przejęty patrzy na kilka linijek
zdobiących nieskazitelnie równiutką kartkę

wiesz co - zwraca się do Czesława Miłosza
który akurat szedł Deptakiem Ojców Kościoła
jak kiedyś krakowskimi Plantami -
tutaj pisze się jakby trudniej
nic nie trzeba ocalać
dla tych co przyjdą po nas
bo wszystko jest ocalone
a my będziemy już zawsze
i przy tym nawet nie można powiedzieć
niech to diabli



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Bardzo się podoba.

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: