Spacer z panną

autor:  Zbigniew Budek
5.0/5 | 8


Las wyjada gorączkę szumu rozgrzanych promieni lata,
wewnątrz tłumy, oszczędzają siły, w spiekocie dla lenistwa.
Motyle, ważki, chrabąszcze ustawiają się jak do fotografii

W skwarze łatwo rozróżniać panny od uważnych matek.
Kroje odzienia podgrzewane od środka ciał, wprawiają się
w taniec popołudniowej zakąski, z cienia do politowania

źrenicy, której nie przeszkadza nikt, nie pilnują jej, bo i po co?
Czary zakąsek, jeszcze pochowane, pod lekką zydwestką,
cierpliwie, bez dyrdymały młodzieńczej, czekają na zżęcie.

W takiej scenerii, nikt nikogo nie podejrzewa o łakomstwo.
Panny i zalotnicy zagłuszeni w misterium, przed weselnym
kuriozum, purystycznej celebry dla słońca i potomstwa.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Choć musiałam sprawdzić, co to zydwestka, wiersz mi się podoba. Bardzo. Pozdrawiam.
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: