widoki

autor:  Karol Kannenberg
5.0/5 | 13


wypatruję twarzy
migających w przebiegu
chwytam wzrokiem
zarumienione policzki
krótkim przyhamowaniem

poję wątłe siły
w tryskających źródłach
bystrego ruchu
zanurzone palce
łapią wartkość biegu

niezliczone szeregi
lecących w chłodny wilgotny cień
sypią z piskiem iskry
niegroźnym efektem
zjechanych hamulców

szukam wolnych chwil
samotność obcych kolejek
wtula warczące ogony
lśni wyszczerzonym kłem
po ostatnie miejsce

podniosę upadłą gwiazdę
niech świeci tylko dla mnie
dam jej moje oczy

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: