pragnienie

autor:  Karol Kannenberg
5.0/5 | 10


pustka dmie po gołym dnie
przejrzyste powietrze chytrze
pojemność obficie wypełnia
lekkim zapachem i głuchym echem
przeszłej pełności wspomnieniem

przekwitnął dzień wieczór zawitał
nowa dusza w butelkę nabita
wyrusza na podbój głodnego ucha
drętwego jak kołek języka sykiem
otwieranego przekrętem kapselka

mimochodem okiem rzucę
całą głowę wnet obrócę
by potem ciało które stało
jeszcze ciut w tyle mogło
skierować stopy za wzrokiem

dobrego gatunku perlisty trunek
schłodzonej do rosy butelki
korcony miętą, limetką i kostką lodu
zamiesza kryształem wodę do smaku
kojąc targane upałem pragnienie

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: