bączek

autor:  Karol Kannenberg
5.0/5 | 7


synek miał być doktorem
został konduktorem
córkę chcieli na weterynarza
doszła ledwie do ołtarza
czyiś obolałych ambicji

-na karierę trzeba zarobić-
powiedział pewien karierowicz
przepychał wąskie otwory
całując rączki mlaskał ozorem
gładząc mammonem duszę zoraną

nie miotłą być tylko zmiatanym
nie wartym zachodu, wyżymanym
ból zanika od pewnego momentu
pławiący się w oczku fermentu
gaszą mózg duchem metylowym

przeoranych pól Jare gody
wrzos zakwitnie, łan obrodzi
w tobie zakocham się ponownie
cały świat to przyzna i nam powie
wiosna z latem były w zmowie



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@ jacek bogdan

...dziękuję za komentarz. Oczywiście każdy temat można bardziej pogłębić i rozbudować. Ten tutaj jest tylko - pars pro toto.

Moja ocena

Za subtelne aluzje; trochę takich wierszy pojawia sie ostatnio na eMulti, cóż - signum temporis.
Moja ocena: