***

5.0/5 | 5


Szamocę się w porwanej sieci
mojej mizerii rozdętej
do rozmiarów obsesji samotności.

Orszak szaroburych chmur
otacza mnie szczelnym kordonem
pejzażu mojego istnienia.

Pragmatyzm osiada powoli,
na zwojach umysłu
przepływając krwioobiegiem
zdarzeń skonsumowanych.

Mieszkanie z obcą architekturą mebli
gdzie wszystkie twarze są puste
straciło wyraz bliskości.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: