Odszedł czas

autor:  Andrzej Malawski
0.0/5 | 0


Odszedł czas, lecz lepiej niech się nie oddala za bardzo, niech lepiej, dobrze poszuka, niech ustali najlepiej właściwe miejsce i obierze właściwą pozycje. A z tym czasem my odchodzimy, choć nie zawsze na właściwe miejsce i przy okazji nie staramy się o najlepszą pozycje, właściwą postawę przystosowaną odpowiednio do specyfiki sytuacji. Nie można wszystkiego zaczynać od nowa, Z czasem trzeba nauczyć się akceptować to co mamy to co było, co ukształtowało w nas właściwe impulsy, decydujące o metodach dokonywania wyborów, trudnych wykonawczo alegorii, reprezentacji stanu, choć w nie małych uproszczeniach, choć nie w fundamentalnych założeniach, błąkających się w nas od świtu do zmierzchu i nawet przez sen, sprawach, do których nie rzadko podchodzimy z bardzo ukrywanym porządkiem. Właściwie tak dręczącej poezji nie miałem na myśli, która wikła się na sprawach prostych codziennych, zawsze z delikatnie unormowaną ironią z tym trudnym do przewidzenia wyrazem, który specyficznie błąka się, próbując znaleźć miejsce w odbiorcy. Unikam tego słowa, uciekam przed tą myślą, najlepiej bym się zamknął w szafie, choćby tylko żeby ukryć podziw, te wyraźnie wysuwające się przeczucia, które implikują się same, których ja tak nie potrafię wyrazić, w których nie zawsze i nie o to chodzi, z których czasem trzeba brać, kraść tak żeby nikt nie wiedział, przyswajać sobie cudzy talent, uczyć się go i naśladować, perswadować sobie właściwy poziom. Mało jest tak we mnie jego, już tylko pozostaje czekać na zwrot, na terminowe nakładanie się wzorca, do którego zawsze trzeba się dostosować, przywyknąć do tego na co nie mamy wpływu, na kluczące się w nas jego założenia, na tą ciężkostrawną rzadkość którą musimy doceniać, która pozwala i każe nam się rozwijać w sposób indywidualny i pod celnym okiem, choć przez zamknięte usta. Słowo się rzekło, zarasta się własnym słowem, choć myślą na temat innego, refleksyjnego dojrzałego przywódcy, on to bowiem we mnie, i dla mojego strapienia począł wychodzić z poezją do ludzi, choć ludzi przy nim jest wciąż za mało, za mało go chłonie, za mało osób deptało po jego myślach, po jego chodnikowych myślach, a ja przeszedłem się po nich z myślą, że tam ktoś jest kto chce żeby tak było kto chce żeby powoli zacierały się tak nie wiele mówiące słowa. Nie wiem czy można zbyt wiele wymodlić, o zmieniającej się poezji, czy dostosowanej właściwie? Czy przypadkiem nie igra z nami? Chcąc się zmienić nie do poznania, czy właściwie odczytujemy zadania które stawia przed nami wciąż aktywizująca się forma? Na pewne odpowiedzi pewnie musimy poczekać, nim zaskoczy nas błyskotliwość, flashe dawnych wierszy czy nowych odsłon multipoezji.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE