moja zagroda

autor:  Zbigniew Budek
5.0/5 | 7


w końcu nie mogę być wszędzie
zwolniony
od umierania
na niby młody
bardziej beztroski
w swojej prowincji
nie czekam na nikogo
zdrapię łuszczącą się farbę na dachu
tak jak łapie się czas

kleksy w zagrodzie - kajdany historii i
spuścizna po człowieku
- łupy po panach i królach
jakiś nieokreślony ład
(stodoła odpowiednia do podpalenia)

strach chwytać szansę za nos

wszędzie tylko druga Japonia
lepsza Irlandia i grzech
sto lat sto lat
sto lat
wioska łapała szczęście
za nogi do łez

łezka za łezką
uzbierało się tego
czterdzieści cztery procent i płacz

wiosko płacz
jak na dzisiaj to jedyny twój spadek



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: