Bez patentu

5.0/5 | 12


Zakręcam kran gaszę światło
z ciszy zlizuje stare blizny
powoli wchodzę w swoje odbicie
choć siebie nadal słabo wciąż słyszę
papier i myśli w mroku nie błyszczą
dawne rozmowy w czasie zamilkły

Staję na progu wątłej kreski

Bez patentu na szczęście
pospolicie zwyczajny artysta



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: