Spóźnieni

autor:  Zwyczajna
5.0/5 | 21


Kiedy widzę jak na mnie patrzysz
ukradkiem
ocieram się w myślach policzkiem
o wierzch twojej dłoni

wciąż spotykam cię tam
gdzie być nas nie powinno
czując
jak gwiazdy przesypują się
pomiędzy palcami upadając
snami które się już nie przyśnią

zaklinam rzeczywistość

gdy tak patrzymy na siebie bezradni
nad przepaścią tego co nas dzieli

milczeniem pomijamy jutro
wypełnione tęsknotami

wiem
że mój być nie możesz
a ja choć twoja nie jestem
innego nigdy nie będę

ta cisza między nami
kłamie najpiękniej

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@ TiAmo

Dziękuję :) cieszy, cieszy... :))

@ ParaNormal

:) dziękuję

@ Tomek Nowacki

Tomku, może będzie grzeczny ;))

Moja ocena

dopóki anioł się nie zbiesi:))
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

...

bardzo piękny,wzruszający wiersz.
Najbardziej podoba mi się od "zaklinam rzeczywistość".
Ostatnia strofa rewelacja.
Bardzo,bardzo tak!:)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Szczególnie

za dwie ostatnie strofki.

@ Przemysław Wróblewski

Dziękuję... Bardzo! :)

@ Marek Porąbka

Dziękuję. Taki impuls, trochę rozbudowany po spisaniu ;)

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

bardzo !
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Napisane i ładnie i sprawnie.

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: