Na zakrętach

autor:  Renata Cygan
5.0/5 | 12


puszczam tęsknoty mimo uszu
choć chcą swobodnie w myślach brodzić
prą z coraz większym animuszem
mieszają w sercu
czynią szkody
idę do kina by zagłuszyć
tętent spiętrzonych niepokojów
deszczowy wieczór drży markotnie
w starannym stroju

jutro zobaczę dzikie kaczki
(czy wszystko jedno im gdzie płyną?)
nurtem leniwym
nurtem wartkim
na wprost lub krętą serpentyną
wiatr wciąż przywiewa sentymenty
cisza nie koi woda trwoży
prztyczki
pułapki
i zakręty
u stóp rozdroży...

RC 6.19.15



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Ładna wariacja na temat strofy safickiej (Marek Porąbka ma trafną intuicję i dobrze słyszy wiersz).
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Na mój gust ostatnie wersy pierwszej i drugiej zwrotki proszą się aby je napisać z odsunięciem o jeden wiersz.
Piękna nostalgia.
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

tętent spiętrzonych niepokojów... takie Reniowe...
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: