Osobisty terrorysta

5.0/5 | 10


Przybył do nas w zeszłym roku
by skutecznie zburzyć pokój,
ściany kaszką upaprane,
bo wybredny jest nasz Franek.

Mama stara się, gotuje,
lecz Franiowi nie smakuje,
a gdy tata siłą wpycha,
on nam wypowiada dżihad.

O rozejmie nie ma mowy,
Franio bardzo jest bojowy.
Miny stroi pełne żali
i w pieluchę bombę wali.

A że mokra jest pielucha,
zamiast bomby – płacz wybucha;
trzeba ją rozbroić teraz,
mama wciela się w sapera.

Noc do dnia się upodabnia,
w nocy terror, szantaż za dnia,
no i nie masz na to rady,
Franio swoje ma zasady.

Lecz wystarczy przecież Franka
wziąć czasami na kolanka,
zrobić noski-eskimoski
i znikają wszelkie troski.

I ululać – luli-luli,
i pobujać, i przytulić.
Bo to przecież oczywiste,
że kochamy terrorystę.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

No no no!!! Superek!:)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@ Marek Porąbka

jasne, acz nie zawsze proste :-)

@ Agnieszka Smugła

:-)

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

I wszystko jasne.
:-))
Moja ocena:  

...

:)
Moja ocena:  

dziś

z powodu Frania
skłaniam się do... rymowania