nie stało się nic.
Zasłaniam się własnym cieniem i znikam.
W powietrzu nie ma już dymu, tylko blada
Mgła zwietrzałych perfum nad pomiętą sukienką.
Na moim ciele czuję jeszcze ciepło twojego
Przyspieszonego tętna, lepkość twojego ciała.
Jakież to ulotne i niepojęte było.
Pęknięte wargi i serce w panice.
Płytkie oczy zawieszone w przestrzeni,
Nieobecna dłon pod moją dłonią...
Czas się zarumienił, nad naszą niemoralnością,
zegarek stanął i ja wzgrynęłam.
Nie stało się nic.
W powietrzu nie ma już dymu, tylko blada
Mgła zwietrzałych perfum nad pomiętą sukienką.
Na moim ciele czuję jeszcze ciepło twojego
Przyspieszonego tętna, lepkość twojego ciała.
Jakież to ulotne i niepojęte było.
Pęknięte wargi i serce w panice.
Płytkie oczy zawieszone w przestrzeni,
Nieobecna dłon pod moją dłonią...
Czas się zarumienił, nad naszą niemoralnością,
zegarek stanął i ja wzgrynęłam.
Nie stało się nic.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena