wbrew zewu

autor:  Karol Kannenberg
5.0/5 | 6


późnej zimy niedzielą
kiedy pospolitość mięknie
od łez żalu nad własnym losem
lub twardnieje od goryczy
niedojrzałych emocji
pod językiem milczenia
słodzikiem wspomnień
łagodzi biel pól trwanie

metaliczny kruczy śpiew
balansując równowagę
woła dzieci radośnie
na lód do śniegu i sanek
by śmiechem gasiły ciszę

ten taki wczesny późnej zimy
niedzielny poranek pozostaje sam
z szorstkim siwym zarostem
na wczorajszej twarzy



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Dziąkuję...

...może "Zwyczajna" tęsknota? :)

Moja ocena

Moja ocena:  

Czyżby...

...przesycony tęsknotą?
Ma w sobie to "coś"

Pozdrawiam.
Moja ocena: