............

autor:  Marceli Frank
5.0/5 | 4


Dziś było pięknie w szafirowym
kolorze miałaś sukienkę
Twoje usta pokryła krwista szminka
Oczy ślącym księżycem w pełni
Dodają energii by wziąć cię za rękę
i do gwiazd pobiec sięgając niemożliwości
Gdy się kocha wszystko jest możliwe ....

Więc policzymy wszystkie galaktyki
Usiądziemy na gwieździe polarnej
trzymając się za dłonie będziemy szeptać
do siebie coraz głębiej równomiernie
Z czystością alpejskich strumieni
Szelestem liści na wietrze słowa
płynące z drżeniem naszych serc
Które pragną rozedrzeć naszą pierś

My jednolitością Mond Blac
Tylko nie patrzymy z góry ...
Lecz ze wzrokiem głodnego dziecka
Tylko czego one szuka ?

Wciąż będę pukać do drzwi przeznaczenia
Patrząc przez judasz z nadzieją warszawskiego
powstańca na odbudowę stolicy ...
W gruzie nienawiści braku tolerancji
leże i słyszę twój głos który oddala się ..
Pustka - cisza - krzyk! - nieład ..

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: