swojska alpuhara
poniesiemy kamienie na szańce
poprzebierani za powstańców
poprzebierani za górali
wypędzimy wilki z podhala
założymy maski na twarze
podpalimy niebo nad miastem
podpalimy sejfy a wcześniej
utopimy bankierów we śnie
kiedy sami nie damy rady
upadniemy jak wielkie głazy
upadniemy na twardą ziemię
jak na szaniec nasze kamieni
poprzebierani za powstańców
poprzebierani za górali
wypędzimy wilki z podhala
założymy maski na twarze
podpalimy niebo nad miastem
podpalimy sejfy a wcześniej
utopimy bankierów we śnie
kiedy sami nie damy rady
upadniemy jak wielkie głazy
upadniemy na twardą ziemię
jak na szaniec nasze kamieni

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ jacek bogdan
Wszystko OK.Ale ten język, zwiódł mnie jak wąż.
:-)
Moja ocena
Moja ocena
@ Marek Porąbka
Panie Marku! Bardzo przepraszam, ale ja odbieram ten wiersz, będący niewątpliwie próbą (w moim przekonaniu całkiem udaną) poezji - jak się kiedyś mówiło - "zaangażowanej" wprost przeciwnie: jako kpinę z tych przebierańców, co to udają powstańce, górale...Moja ocena
Moja ocena
Nie wiem dlaczego...
...ale treść kojarzy mi się z książeczką o wdzięcznym tytule"Kapitał".
Autor niejaki K.Marx.
Chwilowo w księgarniach niedostępna.