Poranny szron

autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 11


Kiedy szron rozgałęzia się na zimnych szybach,
zaskakuje mnie pełne spowolnienie krajobrazu
chwyconego nagle w szczęki lodowate.

Wtedy jest czas, żeby ruchem tygrysa skoczyły o świcie zasłony
i odsłonił się haft przędzony igłą przezroczystą
na taflach ledwie co błyszczących słabym słońcem okien.

A gdy dzień się wzmoży, zniknie misterny ołtarzyk
na cześć nadchodzących śniegów i nagich konarów,
jakbym mało jeszcze wierzył w ulotność tego świata.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: