niby
sprawdzę sto razy
twój wygląd zapytam
powtórnie czy wszystko
zabrałaś moje zdjęcie
w portfelu pieniądze
zdradzasz mnie napewno
kto potrzebuje godzinę
na zakupy wychodzisz
uszminkowana sam zostaję
z myślami co zrobię
jak nie wrócisz
gas odkręcę z okna wylecę
truciznę wychylę
dam ci za swoje
nikt mnie nie opuszcza
bezkarnie to nie ujdzie
milczeniem ukaram
sprawdzę sto razy
jak działam na ciebie
mówisz że kochasz
każdy tak może
a ja biedny tylko chodzę
po pustym mieszkaniu skargi
ciskając na ściany
nie wiesz jak ja cierpię
w sobie zagubiony
rzucony na pastwę gołych myśli
jak psom na pożarcie
gdy opuszczasz mnie idąc
niby na zakupy
twój wygląd zapytam
powtórnie czy wszystko
zabrałaś moje zdjęcie
w portfelu pieniądze
zdradzasz mnie napewno
kto potrzebuje godzinę
na zakupy wychodzisz
uszminkowana sam zostaję
z myślami co zrobię
jak nie wrócisz
gas odkręcę z okna wylecę
truciznę wychylę
dam ci za swoje
nikt mnie nie opuszcza
bezkarnie to nie ujdzie
milczeniem ukaram
sprawdzę sto razy
jak działam na ciebie
mówisz że kochasz
każdy tak może
a ja biedny tylko chodzę
po pustym mieszkaniu skargi
ciskając na ściany
nie wiesz jak ja cierpię
w sobie zagubiony
rzucony na pastwę gołych myśli
jak psom na pożarcie
gdy opuszczasz mnie idąc
niby na zakupy

Moja ocena
Moja ocena
klimat wiersza świetnyMoja ocena
:)
dziękuję za oceny i komenterzeKarol
Moja ocena
Moja ocena
Moje klimaty....
całość świetnaMoja ocena
Moja ocena
…totalny fatalizm i to na początku tygodnia, co będzie dalej?