chwila
byłaś piękna pełna
soczystego wdzięku
niespokojnej tęsknoty
jesiennego księżyca
wzeszłaś jak późna gwiazda
na firmamencie mojego nieba
byłaś od razu wszędzie
pod skórą najwięcej
wypełniałaś moje oczy
bezsennością nocy
przewrcałaś mój kielich
rozlewając łzy niemocy
nasze serca biły
jak dzwony wielkiej siły
krusząc fundamenty
wszelkiego rozsądku
byliśmy ze sobą chwilę
zostało tak wiele
wryte w pamięć w miejscu
podszyte dreszczem
soczystego wdzięku
niespokojnej tęsknoty
jesiennego księżyca
wzeszłaś jak późna gwiazda
na firmamencie mojego nieba
byłaś od razu wszędzie
pod skórą najwięcej
wypełniałaś moje oczy
bezsennością nocy
przewrcałaś mój kielich
rozlewając łzy niemocy
nasze serca biły
jak dzwony wielkiej siły
krusząc fundamenty
wszelkiego rozsądku
byliśmy ze sobą chwilę
zostało tak wiele
wryte w pamięć w miejscu
podszyte dreszczem

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
:)
..dziękuję Ivko!Moja ocena
Moja ocena
@
Piękny wiersz Karolu :-)Moja ocena
Moja ocena
chapeau bas:)
DziękujęMoja ocena
bz-czyli bez zarzutu.