urlop ryczałtowy
leżałem nad morzem plastikowych odpadów
po słonecznej kąpieli w chłodzącym odcieniu
opodal szczęśliwe Delfiny tańczyły skacząc
byłem bez ikry na przyjemnie nudnej plaży
liczyłem tankowce na horyzoncie sinym
a drapacze wiatrołapów stojące lasem
machały śmigłami jękliwie chlipiąc
do śmierci ptaków trafionych rotacją
kopiąc leniwie dziury w szarym piasku
z bursztynową drobnicą napalmu
wypłukaną z rdzawych granatów
słuchałem zgiełku komend obcego języka
nie to nie historia brygada pracująca obok
ciągnęła w pocie czoła ciężki rurociąg
patrzyłem z zachwytem na pracowite gąsienice
rozszarpujące przybrzeżnej natury nawierzchnię
na obiad zjadłem filet z ryby mi nieznanej
konsystencji smacznie ostro przyprawionej
gasząc wytrawnym białym pragnienie
łowiłem uchem dalekich silników brzmienie
w hotelu dokończyłem mój obraz na sztafecie
pędzlem pejzaż zachodu tonącego słońca
akwarelę na pamiątkę dziewiczego urlopu
z daleka od codziennego stresu i pracy ukropu
po słonecznej kąpieli w chłodzącym odcieniu
opodal szczęśliwe Delfiny tańczyły skacząc
byłem bez ikry na przyjemnie nudnej plaży
liczyłem tankowce na horyzoncie sinym
a drapacze wiatrołapów stojące lasem
machały śmigłami jękliwie chlipiąc
do śmierci ptaków trafionych rotacją
kopiąc leniwie dziury w szarym piasku
z bursztynową drobnicą napalmu
wypłukaną z rdzawych granatów
słuchałem zgiełku komend obcego języka
nie to nie historia brygada pracująca obok
ciągnęła w pocie czoła ciężki rurociąg
patrzyłem z zachwytem na pracowite gąsienice
rozszarpujące przybrzeżnej natury nawierzchnię
na obiad zjadłem filet z ryby mi nieznanej
konsystencji smacznie ostro przyprawionej
gasząc wytrawnym białym pragnienie
łowiłem uchem dalekich silników brzmienie
w hotelu dokończyłem mój obraz na sztafecie
pędzlem pejzaż zachodu tonącego słońca
akwarelę na pamiątkę dziewiczego urlopu
z daleka od codziennego stresu i pracy ukropu

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena