Orle Gniazda

autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 3


Olbrzymy cisnęły głazy na dywan zmierzwionych wyżyn,
diabły podarły wzgórza, odsłaniając wapienne trzewia.
Osiadły na skałach zamczyska, przetkano kras
żyłką ścieżek. I oto stała się Jura.
Idziemy wśród kwiatu epok.

Migają brzozowi strażnicy na wzgórzach, muska nam twarze
wiatr pomieszany z żywicą, nitkami pajęczyny.
Zielono-szary krajobraz pod nieba błękitnym kloszem
nie grozi nam, nie przegania-
pozwala nam być. Nic ponadto.

Tutaj za dawnych czasów musiały rosnąć kurhany,
długowłosi kapłani wznosili ręce w modlitwach.
I pewnie gniewał się Perun, ciskając błyskawice,
Światowid patrzył łagodnie na zbocza od każdej ich strony.

Lecz my znamy inną wiarę. Idziemy do Czarnej Pani
z ranami historii na twarzy. To właśniej Jej Synowi
byli wierni mniej-bardziej rycerze w pobliskich twierdzach.

Po bruzdach kamiennych szlaków zdążamy do Częstochowy,
idąc po Jurze niczym po dłoni Wszechmogącego.










Olsztyn k. Częstochowy, 3.07.2014

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: