status quo

autor:  Karol Kannenberg
5.0/5 | 7


rżnąc misia za dnia
nocą faszeruję go trocinami
pobekuję liżąc rany
choć rwie mną zew krwi

wypcham misia siarką
rzucę smoku na pożarcie
niech wypije Wisły źródła
uratuję honor Wandy
wezwę bandę Janosika
zabijemy razem smoka

czterech w zardzewiałym czołgu
szczuje na mnie psa
Bruner z Hansem się pobrali
są szczęśliwi już od lat

nie zapuszczę długich włosów
na łysinę jest mnie stać
krnąbrność jednak pozostanie
na pohybel i na wspak

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: