Z igły widły

autor:  JagaSze
5.0/5 | 4


Sierpniowym wieczorem
o słońca zachodzie
Kasia pod jabłonką
chustkę wyszywała.

Gdy Jasio widłami
siano zrzucał z wozu,
piosenkę o żniwach śpiewała.

Gdy refren ostatni
śpiewać zaczynała,
Jasio kończył pracę
i chciał iść do domu.

Gdy refren ostatni
już śpiewać kończyła,
urwała niteczkę czerwoną.

Supełek wiązała,
lecz igła upadła.
Wołała więc Jasia,
By szukać jej pomógł.

Bo igiełka drobna,
a trawa wysoka,
nie poszedł więc zaraz do domu.

Szukała wnet Ania
Jasieńka, braciszka.
Ujrzała go gdy szedł
do Kasi z widłami.

Wtem Kasia krzyknęła,
lecz co się tam stało
nie było dane ujrzeć Ani.

Przejęła się strasznie
i pędzi do domu,
a lament z daleka
płaczliwy podnosi,

że Jasio z widłami
na Kasię wprost idzie!
Rodzice ratunku! Pomocy!

Lecz czemu krzyknęła
Kasieńka znienacka?
Igiełkę znalazła
ukłuwszy się w palec.

A Jasio swych wideł
nie zdążył odłożyć,
zamiarów on nie miał złych wcale.

I każdy to wiedział,
kto słuchał tej bajki,
i każdy się Ani
z historii tej dziwi.

Nie było tak groźnie
choć jest skaleczenie,
lecz tylko z igiełki, nie z wideł.

A więc „z igły widły”
zrobiła Anusia,
bo ciut przesadziła,
stworzyła sensację.

Wyszła awantura
z nieporozumienia,
gdy spóźnił się Jaś na kolację.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

A to ci dopiero...
Moja ocena: