Konsumpcja incydentu

5.0/5 | 8


Zagrałeś ze mną o wiele gorzej niż się spodziewałam.
Jesteś zły i chcesz nagrody.
Nie dostaniesz już nawet mojej atencji.
Możliwości mam wiele.
Gram czysto, przekładając przy tym nogę na nogę.
Patrz na mnie, jak mam ci zaufać?

Dzień zaczął się już dawno.
Szacunku się od nikogo nie oczekuje.
Nie ma go nie ma i mnie.
Przywilej autonomii.
Nie uśmiechnę się do swoich myśli.
Poznałam smak.
Konsumpcja nowego incydentu przypomina watę cukrową.
Chwilę jest słodko, słodziej, lepisz się, mdli cię, masz dość,
nawet jak weźmiesz mały kęs twoje palce będą szkliście lepiące.
To bez znaczenia.
Po prostu niewarta otwierania ust przekąska.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@

taki jest mój styl :)

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@

proza poetycka ?

Moja ocena

Moja ocena: