Szpitalny walc

autor:  Renata Cygan
5.0/5 | 10


Dziś o bladzieńkim słońca wschodzie,
gdy świt wyłaniał się zza pól,
niespodziewanie, na obchodzie,
tąpnęło, trzasło, zgięło w pół!

Tak zza kotary się wyłonił,
jak sam Apollo, co się śni,
z wielką strzykawką w pięknej dłoni
i z boskim wzrokiem vis a vis.

Choć w brzuchu tętent dzikich klaczy,
zauważyłam że też drgnął,
maślanym wzrokiem mnie zobaczył,
chirurg - krwiopijca (tak go zwą!).

Strzykawka igłą prosto w serce
wbiła się rażąc (go i mnie)
i zakochani odtąd wielce,
w szpitalnym pas - połówki dwie!

RC 9.02.2014



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

uroczy walc... :)
Moja ocena:  

Oczywiście...

...czytam.

Moja ocena

a jak już poprosi cię o rękę to mu nie ufaj zanadto, to może być chirurg - ortopeda ze specjalizacją "amputowanie kończyn górnych":)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Renato, świetna humorystyczno-dramatyczna historyjka
a tytuł jak się patrzy :))
do takiego walca to zaproszenia bym nie przyjęła

Serdecznie pozdrawiam :))
Moja ocena: