Rozbity witraż

autor:  Michał Muszalik
5.0/5 | 7


Wziąłem taboret, zapaliłem lampę
i siedzę nad moją Polską
jak nad potłuczonym szkłem.
Chciałbym na jeden dzień posklejać
kawałki z lewa i z prawa,
ale co biorę je w dłonie,
to ranią niemiłosiernie,
płynie po szczupłych palcach
ciemna i gęsta krew.

Zgarniam kawałki na papier,
a one tną go ostrzami słów,
zrzucam leciutko na blat,
a one brzeczą i burzą powietrze,
chociaż nie wieje znikąd.

W co Cię poskładam, Nieuchwytna,
która nie możesz nawet dać mi pocałunku
za moją chwiejną lecz wierną miłość?
Obracam kawałki, oglądam,
coraz mniej czuję nacięcia.
I boli tylko, że jedyny kształt,
który przychodzi mi dziś do głowy
to znicz, popękany znicz.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Pewnie wielu znas zastanawiało się wczoraj jak opisać to co ogladaliśmy na własne oczy.
Znalazłeś właściwy klucz by to opisać.
Nasze emocje dostały artystyczne ramy.
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: