Ta chwila
Ta chwila
Patrzysz na skrawek nieba
Rozmarzona
Nie mam odwagi tego przerywać
Jestem obok
Wyciągam dłoń i ją zaraz cofam
Niczym chłopczyk pragnący słodkiego cukierka
Nisko płyną postrzępione puchowe chmury
Myślałem, że ty pragniesz dosięgnąć ich
Pytam nawet siebie głupio
Pewnie mając ludzkie szalone odruchy
O czym tak naprawdę myślisz
Mam nadzieje, że o naszej miłości
Jakiś ptak daleko zawisł w powietrzu
Wygląda jak polujący jastrząb
Drgnęłaś
Wreszcie odważam się dotknąć twego ramienia
W twych oczach wyczytuję wiele
Kładziesz palca na mych ustach w geście milczenia
Tak
Nie wolno niszczyć pewnych chwil
Trzeba żyć ich pełnią
Jednak czasem nie mącąc ciszy
Władysław Andrzej Bobrzycki
Patrzysz na skrawek nieba
Rozmarzona
Nie mam odwagi tego przerywać
Jestem obok
Wyciągam dłoń i ją zaraz cofam
Niczym chłopczyk pragnący słodkiego cukierka
Nisko płyną postrzępione puchowe chmury
Myślałem, że ty pragniesz dosięgnąć ich
Pytam nawet siebie głupio
Pewnie mając ludzkie szalone odruchy
O czym tak naprawdę myślisz
Mam nadzieje, że o naszej miłości
Jakiś ptak daleko zawisł w powietrzu
Wygląda jak polujący jastrząb
Drgnęłaś
Wreszcie odważam się dotknąć twego ramienia
W twych oczach wyczytuję wiele
Kładziesz palca na mych ustach w geście milczenia
Tak
Nie wolno niszczyć pewnych chwil
Trzeba żyć ich pełnią
Jednak czasem nie mącąc ciszy
Władysław Andrzej Bobrzycki

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena