Nie wołaj

autor:  Urszula Bremer
5.0/5 | 6


Nie wołaj mnie,
gdy okręt zacznie tonąć
a wzburzone grzywy przekrzykują
rozpaczliwy głos.

Zapomniałam jak płynąć
pod prąd.
Zatopiłaś łódź
rzuconym kamieniem.

Wiatr rozdmuchał
nieprzyjazne szepty,
burząc nadwątlony pomost.

Miłość urodzona w bólach
pociąga za sznurki semafora,
kierując na ślepy tor
i jak marionetka oczekuje
aplauzu.

Przez ponad półwiecze -
karmisz się obłudą. Gdzie za
chwilę położysz głowę
by odpocząć.

Za pochylone plecy
i mętny wzrok zapłata
przychodzi każdego dnia...
trzaskaniem drzwiami
i
krzykiem podobnym
do jazgotu.

Ponoć pijawki - leczą.
Próbuj.




czarnulka1953
04.07. 2013



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Bardzo mnie ten Twój wiersz obszedł i poruszył. Tak bardzo, że zapomniałem dodać ocenę. Dobrze, że powróciłem do niego po dobie :-)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: