Dotyku pragnąłem
Dotyku pragnąłem
Pozwól mi chadzać twoim ogrodem
Pytałaś czy nie tęskniłem
Długo przecież nie widziałem twych oczu
Bliskości ciebie los mi często odmawia
Tak tęskniłem
Wiesz przecież, że wszystkiego w życiu mieć nie można
Jeśli z grona wyciśnie tobie los do pucharu
A pić będziesz i zachwycać się słodyczą
To potem igrać zacznie
Odbierać pragnienia
Wyciskać żal z piersi
Łzy z oczu
Stałaś odwrócona
Patrząca w świat, którego ja nie widzę
Dotyku pragnąłem
Krzyknęłaś wreszcie słowo
Uciekłem
Tak uciekłem by konno błądzić po lesie calutką noc
Władysław Andrzej Bobrzycki
Pozwól mi chadzać twoim ogrodem
Pytałaś czy nie tęskniłem
Długo przecież nie widziałem twych oczu
Bliskości ciebie los mi często odmawia
Tak tęskniłem
Wiesz przecież, że wszystkiego w życiu mieć nie można
Jeśli z grona wyciśnie tobie los do pucharu
A pić będziesz i zachwycać się słodyczą
To potem igrać zacznie
Odbierać pragnienia
Wyciskać żal z piersi
Łzy z oczu
Stałaś odwrócona
Patrząca w świat, którego ja nie widzę
Dotyku pragnąłem
Krzyknęłaś wreszcie słowo
Uciekłem
Tak uciekłem by konno błądzić po lesie calutką noc
Władysław Andrzej Bobrzycki

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena