Zeschłe kwiaty
Zeschłe kwiaty
Biegłaś ulicą
Resztki śniegu pod nogami
Drzwi samochodu
Nie popatrzyłaś w moim kierunku
Szare niebo i półmrok
Po szybie spływa samotna kropla wilgoci
Na stole flakon pełen zeschłych kwiatów
Pamiątka po miłości
Myślę czy się rozlecą przy dotyku
Tak jak rozpadło się uczucie
Tysiące odprysków tak radosnych dni
Wszystko już nierozpoznawalne
Obce
Auto z piskiem opon odjeżdżające gdzieś w nieznane
Kropla dopadająca kresu
I ta szarość nieba
Władysław Andrzej Bobrzycki
Biegłaś ulicą
Resztki śniegu pod nogami
Drzwi samochodu
Nie popatrzyłaś w moim kierunku
Szare niebo i półmrok
Po szybie spływa samotna kropla wilgoci
Na stole flakon pełen zeschłych kwiatów
Pamiątka po miłości
Myślę czy się rozlecą przy dotyku
Tak jak rozpadło się uczucie
Tysiące odprysków tak radosnych dni
Wszystko już nierozpoznawalne
Obce
Auto z piskiem opon odjeżdżające gdzieś w nieznane
Kropla dopadająca kresu
I ta szarość nieba
Władysław Andrzej Bobrzycki

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocenaMoja ocena
Moja ocena