Wieśniak

autor:  bronek z obidzy
5.0/5 | 9


Zawsze, gdy odwiedzałem miasta, wszystko krzyczało
do mnie, wieśniak, wieśniak i prostak.
Bałem się przejść na drugą stronę, by nie nadepnąć
białej struny, a skok nad nią w kolejne czarne,
mógł być wyzwaniem.

W dzień byłem tam za pucybuta, pozamiatałem im ulice,
czyściłem szkło bogatych wystaw, nie śmiałem tylko
spojrzeć wyżej, by nie wyczytać z oczu pytań,
wieśniak? Prostak i wieśniak?

Wieczorem kołysałem bramy, by nie zdradziły
mnie jak wracam, gdy zasypiały, zamykałem
i odchodziłem z palcem na ustach.
Wieśniak i prostak…
A ja?

A on?
Zostawiał znowu coś w połowie, nie kończył szkół,
nie leczył mowy, śniadanie zjadał na kolację,
zawsze bałagan miał w plecaku.
W dodatku nic nie zmieniał w wierszach.
Prostak, wieśniak i prostak.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

plecak

zawsze mam bałagan w plecaku i w torebce .... hehee

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: