Jantar

5.0/5 | 9


zatopiony w gęstej
zimowej żywicy mrozu
kamienieję
jak bursztyn
z czasem

niekoniecznie
szlachetna to skamielina

rzadkie przypływy
dobrej woli
falami przetaczają
z lądu na ląd
zapiaszczając
krople oczu

nieodnaleziony
wracam do głębin

kolejny odpływ
rzuca na pełne morza
wabiąc nadzieją-
-syrenim śpiewem życia

i tylko
malutkie niebo
rozpostartymi ramionami
czule obejmuje
horyzont wokół

pewnie nie chce się zgubić

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: