Martwica

autor:  Renata Cygan
5.0/5 | 11


zapadłam na chroniczne rozczarowanie
i znikąd pomocy
przędziorki i mszyce toczą mój sad
a mnie dopadły melancholie

rachityczna magnolia
straciła ostatni pąk nadziei
brak widoków na kwitnienie
pomiędzy szkielecikami zesłych marzeń

nie mam się czym odgrodzić
żaluzje już dawno
rozpadły się z niemocy
wypalone żarem przeoczeń

pogubiłam rytm
plączę się i powłóczę nogami
a skutek taki że drepczę w kółko
taki taniec wariata
w poszukiwaniu punktu zaczepienia

mój dom
rozszczebiotany kiedyś
dzisiaj emocjonalnym wrakiem

tylko echo powraca raz po raz
kłując wspomnieniami


RC Jan 2013

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Świetne

Lubię barwność pani sentymentów...bardzo dobre.
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

dziekuje wszystkim za czytanie

takie tam... sentymenty...

Bardzo podobają mi się...

...te meandry tematyczne . Klasa.

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

może bukiet róż...? aby rozczarowanie zamienić na rose czarowanie..? pozdrowienie Renato ! i wiesz - twarz do słońca !
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: