Rozczarowanie zimowe

autor:  Renata Cygan
5.0/5 | 5


Śnieg sobie padał leniwie,
aż nagle zjawił się ON.
Spojrzałam na niego chciwie
i uśmiechnęłam się doń.

Płatki topiły się szczodrze,
mróz słał zapachy że hej,
przytulił wróbla modrzew,
a ON... zatopił się w NIEJ.

Ja też się topić zaczęłam
widząc współbrzmiący zryw ciał,
brew mi się lekko wygięła,
smutek ze łzami się zlał.

Liczyłam na serca poryw
(ale mój własny - nie JEJ).
Zszarzały mroźne kolory,
nad głową zawisł był cień.

Cała wypchana poezją
z rozpaczy składam słów zwój,
więdnę przebrzmiałą frezją;
nie JEJ miał być ON, ale mój!

RC 8.01.13



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

lecz mój by mi się lepiej czytało, bardzo fajny pomysł
Moja ocena:  

No piękna ta...

...słowna gimnastyka. Np; współbrzmiący zryw ciał,
Albo ;z rozpaczy składam słów zwój.
No i jak tu się nie uśmiechnąć?