Wkrótce święta

autor:  Urszula Bremer
5.0/5 | 13


Matko z rozwartymi ramionami,
dziś zakładasz różowe okulary.
Przepełniona przeterminowaną
nadzieją rozweselasz
sobie samotne dni.

Ociężałych stóp nie czujesz bólu.
Zapominana przy wigilijnym stole,
przegryzasz czerstwą
bułkę popijając łzami.

Gdzie są dzieci z dyplomami,
którym nie pasujesz do skrojonych
na miarę garniturów. Twoje dłonie
nie znały czerwonych paznokci.

Smutna twarz, naznaczona
cierpieniem, dawno zapomniała
o uśmiechu. Wyliczasz każdego
dnia czy wystarczy
na jutrzejszy chleb.

Dwie ostatnie kury od roku
nie znoszą już jaj. Uzbieranym
chrustem ogrzewasz na krótko
zziębnięte dłonie.

Wkrótce święta - nie będzie
makowca ani pieczonego karpia.
Na stole ciągle leżą dwie
niewykupione recepty.




czarnulka1953
20. 11. 2012.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Bardzo dobry utwór, łapie za serce i o to chodzi, by wzruszyć te skamieniałe. Pozdrawiam serdecznie.
Moja ocena:  

Moja ocena

Oby jak najmniej takich chwil
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

oto jeszcze jeden grzech główny - grzech niepamięci. Dodajmy go do listy...
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Matko

Matko z rozwartymi ramionami,
dziś zakładasz różowe okulary.
każdego
dnia czy wystarczy
na jutrzejszy chleb.

Wkrótce święta - nie będzie
makowca ani pieczonego karpia.
Na stole ciągle leżą dwie
niewykupione recepty.

Moja ocena

Moja ocena: