Chryzantemy

autor:  Beata Rokicka
5.0/5 | 9


zapłonęły znicze
codziennej niepamięci
łuną szeptów i podszeptów
morzem

zaczerwieniły się chryzantemy
zzieleniały i zbladły
zmrożone wzrokiem
zazdrosnych sosen

rozsiadła się czerń
w moim ogrodzie
żaden znicz tu nie płonie
nie może

dymem spowite
marmury ścieżek
płynące do Nikąd
cienie i zorze

i znów uśmiercono
to co niepolskie
Sarmata nie lubi
dyniowego soku
zadość tradycji
uczynić chryzantemom!
i chłeptać i szeptać
co roku

i chłeptać i szeptać
krwi tej samej chwile
rozporządzać szkłem
po zmroku
wydeptać ścieżki
do wodopoju
chryzantemy wyrwać
z amoku

w moim ogrodzie
czerń się rozsiadła
znicz tu nie płonie
nie może
dymem spowite
parafiny ścieżek
płynące Dokądś

i cienie i zorze

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: