Nocne dygresje
Wieczór podpalam
jedną świecą
i rozdmuchuję
wiersze na piasku
nie dziękując
za bezcen
Mrok nie znika
tak od zaraz
choć z nim właśnie
zaglądam ciekawy
w dzień przed dniem
pierwszym
Nocą gaszę świetliki
w potłuczonym lustrze
oburącz nieobjęty
przez dwulicowych
ministrantów zła
Ciemność nieoczekiwana
choć uwikłana ze światłem
w grę bez wygranych
z nowotworów myśli
z nowotworów słów
z nowotworów milczenia
Jakie to święto
tak móc kochać
i nie móc kochać
od święta
jedną świecą
i rozdmuchuję
wiersze na piasku
nie dziękując
za bezcen
Mrok nie znika
tak od zaraz
choć z nim właśnie
zaglądam ciekawy
w dzień przed dniem
pierwszym
Nocą gaszę świetliki
w potłuczonym lustrze
oburącz nieobjęty
przez dwulicowych
ministrantów zła
Ciemność nieoczekiwana
choć uwikłana ze światłem
w grę bez wygranych
z nowotworów myśli
z nowotworów słów
z nowotworów milczenia
Jakie to święto
tak móc kochać
i nie móc kochać
od święta

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@
Tomku... znowu jadę do Tybetu...kraju mandali...nie wiem powiedzieć. Jesteś tak szlachetny.Moja ocena
to jest jak z układaniem mandali... i jej niszczeniem. Trzeba umieć się poświecić.Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Dziękuję za czytanie.
Bardzo dziękuję za czytanie tego co napisałem.Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
piękny ..zabieram do ulubionychMoja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena