Des-dur

autor:  bezecnik
5.0/5 | 10


Z okna na drugim piętrze
wyskoczyl Szopen
Otrzepał ubranie
pogwizdując des-dur
pobiegł ulicą
Słuchałaś oparta o stóg deszczu

Byłaś powieleniem
odbitką jedną z wielu
bez twarzy
Może inny był wiatr

Jak ostatnia myśl
ostatniego dnia
kiedy ze słońca rozrzuconego
po poduszce
wygarniałem pęczniejące
odłamki świtu
odchodziłaś

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: