Pogrywajki

autor:  iwona stokrocka
5.0/5 | 13


Wyciągnęło życie planszę
W dłonie dało kostkę
Zamruczało coś pod nosem
"Chodź! Pogramy troszkę"

Parę pionków dołożyło
Schowanych w kieszeni
"Rzucaj kostką!" - rozkazało
"Jeśli chcesz coś zmienić"

Pod naciskiem, groźnym wzrokiem
Trochę drżącą ręką
Przywaliłam kostką w lustro
Które wtedy pękło

Pogroziło życie palcem
Nos zmarszczyło srodze
"Jeśli nie masz dziś ochoty
To ja stąd wychodzę!"

Jak bez życia mam wytrzymać
Myśl mi zaświtała
Więć złapałam je za portki
Partię obiecałam

Tak graliśmy całe lata
Kłócąc się czasami
Raz rzucałam jego kostką
Czasem znów, pionkami

Nikt nie dawał za wygraną
Zawzięci oboje
Jak nie remis, to porażka
Walczyłam o swoje

Czasem senne i zmęczone
Dawało mi pożyć
Już bez kostki przesuwałam
Pionki na swej drodze

Przytomniało znów znienacka
Nie zdążyłam nieraz
Wściekłe, planszą w kąt rzucało
Musiałam to zbierać

Wciąż nie daje za wygraną
Ciągle u mnie gości
Plansza zdarta. Wymyśliło...
Teraz gramy w kości

Trochę trudniej mi to idzie
Kalkulować każe!
Więc, najczęściej z nim przegrywam
Kiedy się obrażę

iw, 6.07.11



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

no i dobrze, bo gdyby nie to, toby wiersze takie nie powstawały:))
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@

Na spacerze byłem:) i na spacerze pomyślałem sobie o tobie że oszukujesz:) Tak że widzisz nawet zabieram cię z sobą na spacer jak idę, Pozdrawiam

@

Andrzej...hehe...jak na rozbitego i stłamszonego, to potrafisz jeszcze myśleć...nie tylko o sobie. Czyli, nie jest tak źle:)
Czemu zaraz oszukuję?:))) jak przesuwałam bez kostki, to robiłam po swojemu, a że...robię sobie zazwyczaj na przekór, to zycie się wściekało na mnie. Tyle.

naśmiałam się...może Cię na spacerze nie przygnębi, oddychaj głęboko:)

Moja ocena

Moja ocena:  

@

Iwona:) Jak Przesuwałaś pionki na swej drodze bez kostki To znaczy się że czasem oszukujesz w tej grze?:) A do rzucania palenia mam jeszcze tabletki, ale i one czasem nie pomagają wiem że to tez nie był najlepszy moment na rzucanie palenia, ale już byłem tak rozbity tak stłamszony że nie wiedziałem co z soba zrobić jak wszystko zmieniać, Okropny okres mnie dopadł, a czuje że jeszcze w życiu nie takie człowiek będzie przechodził. Zastanawiam się czy uda mi się wytrwać, i jak długo, czy zaraz nie wróce, jak mnie trochę przygnębi, cieżki jest każdy dzień, każdy dzień na nowo,

@

życie jest mdłe i znikome, więc w czółkami się zderzą.
przymarudzam jak mój komp dzisiaj.

@

To drugie czy pierwsze?

@

...i tak w końcu powpadają na siebie.

@

A to pierwsze to to o czym śpiewa Pan Młynarski.

@

Jest tożsamość i imitacja. To drugie to jest ciągła pogoń za tym pierwszym.

@

Ło matko!!! To życzę wytrwania. Jednak nie brak Ci sił i wiary w siebie...mnie nie byłoby stać na to, by w takim momencie rzucać palenie. Szacun! ja tam wierzę w Ciebie:)

@

To się iwonko postarałaś, Wiele prawdy w tym co mówisz, Wiele Wiele, Nie można się całe życie zastanawiać co by było gdyby... To prawda że nie szukam w sobie pomysłów tak jak kiedyś, do tego trzeba odpowiedniego podejścia pasji, zaangażowania, o wiele większego niż mam w tym momencie, a na ta chwilę próbuje przetrwać kolejny dzień, odgrzebując jakieś filmy na które wcześniej może i nie miałem czasu, ta historia o której opowiadałaś jest bardzo podobna do mojej, już na tyle mnie zdążyłaś poznać z mojego marudzenia, Zmiana czego kolwiek jest bardzo trudna, zanim nauczę się cieszyć każdym drobiazgiem, to jeszcze pewnie nie jedna lekcja mnie czeka:) Jest wiele prawdy w tym, A z miłością:) Ja mimo wszystko nadzieje jednak mam, i bardzo nie chciał bym jej stracić:) Co wydaje się być jak widać bardzo zabawne, ja nie jestem otwarty, Boję sie co kolwiek napisać, boję się myśleć, Bo boję się że to mnie zaprowadzi nie tam gdzie powinno, boje się uwierzyć boje się że wszystko strace, jakoś tak, i to jest też prawda że to paraliżuje, A ja idę się przejść bo powietrza nie mogę złapać, Dziś mija tydzień jak rzucam palenie papierosów, co też mi sie udziela, ciężko,

Moja ocena

Moja ocena:  

@

Madziu..."bambuko" jest moim ulubionym słowem. Ale...myślę, że raczej nie:))) Raczej czuję ludzi nie trzymających nic w zanadrzu. Tym...trochę więcej muszę czasu poświęcić.
Starałam się nie pisać pustych słów, a zawsze mam okazję...a nuż ktoś stwierdzi, że myślę błędnie.
Większość naszych tu wywalanych w wierszach myśli jest z nami utożsamowiona...

@

Iwona, Ale Angrzej chyba sobie z Ciebie ...robi Cie w bambuko.

Moja ocena

Moja ocena:  

@Krzyś

a że mi to wówczas do głowy wpadło...? :))

@Andrzej

wiesz...z chęcią oddałabym Ci trochę pomysłów (wszelakich) z mojej głowy, bo już większe M, się jej nie należy z przydziału. jak byś na tym wyszedł...to inna sprawa:)

Ale (kocham to słowo) to nie jest tak do końca jak myślisz.
jeżeli twoja głowa miała kiedyś pomysły, to...ma je na pewno nadal. Tylko zmiotłeś je gdzieś w kąt i nie pozwalasz im wyjść. Nawet chyba nie chcesz pozwolić.

Mówisz, że nie masz głowy do niczego nowego...bo sam nie chcesz przecież niczego nowego. Ty chcesz miłości, która według Ciebie była jedynym, niezastąpionym sensem dla Ciebie. A nowej...szukać nie będziesz...Twoje słowa (coś w tym sensie).
Więc jak chcesz nowe pomysły, skoro sam swojej głowie ich zakazujesz?

Wrzucam tu niechronologicznie, ale może czytając mnie, uda Ci się zauważyć piekło - niebo, niebo - zamknięty spadochron...
Uwierz, że pisząc niejedne rymowane myśli nie trącące grozą czy smutkiem, tak na dobrą sprawę powinnam przesiedzieć w kącie i przepłakać.
Mimo wielu porażek, ja jestem ciągle otwarta...w przeciwieństwie do Ciebie.
Dlaczego mam się bać, że znowu się zakocham, a ktoś mnie oleje? Każde nasze uniesienia miłosne są piękne, dodają energii. Każde...warto jest przeżyć.
A to, że czasami tak bolą?

A jak złamiesz nogę, to też boli. I może się nie zrosnąć. Więc dlaczego wychodzisz z domu i się na to narażasz? Dlaczego nie siedzisz w fotelu bez ruchu? Dlaczego się tego nie boisz?

Powinieneś zacząć otwierać się na świat, na ludzi. Parę lat temu poznałam chłopaka chyba w Twoim wieku. Był właśnie w identycznym stanie jak Ty, po ogromnym zawodzie miłosnym. Mówił tak samo jak Ty. W ciągu dwóch lat zakochał się w dwóch kobietach. Jedna zerwała znajomość, mówiąc mu wprost, inna...milcząc. Wczoraj z nim rozmawiałam. Fakt...dodawałam mu zawsze otuchy, ale zmienił się. Bierze już zycie inaczej. Nabrał dystansu, by go mniej bolało, co nie do uniknięcia.

Wiesz...ja potarfię się cieszyć każdym drobiazgiem...promieniem słońca, zielonymi liśćmi szumiącymi na wietrze, uwielbiam iść pod wiatr, kiedy dmucha mi w twarz i mówię...że go kocham. Naucz się cieszyć. Z czegokolwiek, ale naucz.
Nie mów, że czegoś nie możesz, bo Ty możesz. Ale nie chcesz. Zechciej:))




Moja ocena

Moja ocena:  

...

;)))
Moja ocena:  

przypomniało ...

mi to coś ...
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

A ja mam zakuty łeb:( Przepraszam, Podoba mi się twój pomysł, Mówię że mam zakuty łeb bo faktycznie ze mna takie pomysły nie biegają, Dobrze przeciągnęłaś temat widać że jak masz pomysł to starasz się go wykorzystać, nie marnować okazji doceniam to w tobie, Trzymam za ciebie kciuki, wiersz myślę że dobrze by się mógł przyjmować u młodszego odbiorcy ten model pisania jest dla takiego towarzystwa chyba najodpowiedniejszy jest humor jest morał, jest płynność, dobrze dajesz sobie radę, Aż mnie serduszko boli że ja się tak wypaliłem kiedyś pisałem całkiem podobnie miałem też jakieś pomysły, żałuje trochę że to się skończyło że się skończyło tak, może coś wrzucę od siebie ze starego repertuaru:) jako że nie mam pomysłu ani głowy do niczego nowego.
Moja ocena: