bez biletu

4.8/5 | 5


w niedowierzaniu
w tym pozytywnym cynizmie
kołyszącym w sobie cystę radości
wyrywani z siebie obcęgami podstawowych potrzeb
awansujemy do stopnia
motorniczego
zagubionego na torowisku kotłującej się realności bytu

na przystankach
wsiadają nam na kark
kolejni pasażerowie bez biletu estetyzmu
za to z pejczem elokwencji i pustosłowia

wpatrując się w te gładko wygolone oblicza
podkreślone tradycyjną pętlą krawata
możemy je pogłaskać
jak własny tyłek
wrzucić zawartość oczodołu
za najbliższy pulchny dekolt
i prześlizgnąć się nim prosto w zawilgocone łono

ta penetracja
staje się podstawą ogromniejących złudzeń
podsycanych mass mediami
otwieramy więc monadycznie wirtualne kina
i wkraczamy na drogę promocji

osaczeni strachem przez każde wydanie wiadomości czy informacji
sterujemy po najmniejszej linii oporu
z rozdziawionym na wszystko ze zdziwienia odbytem



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: