Marsz

5.0/5 | 3


Styczniowy mróz to Słońce w górze
Marsz ponad siły
Droga z krzyżem na plecach
Brak butów i wiara już na wyczerpaniu
Patrzysz w niebo
Gdzie?
Pytasz gdzie jesteś Boże, gdzie ?
Jeszcze krok i upadniesz jak On wtedy
Jadą tuż za tobą na motocyklu
Oprawcy bez duszy
Wyprane z uczuć oczy czekają
Potem strzał idzie echem
Idź, idź nie stawaj !
A tak już sił brak
Pragnienie pali i głód
Bramy obozu daleko w tyle
Oświęcim
Niewinne miasto
Zamienione w Golgotę
Umarło tam wielu tak cicho
Teraz ostatni żyjący gnani gdzieś przed siebie
Upadają i wstać im niedane
Kto im dłoń poda?
Kto krzyż poniesie by ramiona odpoczęły?
Kto powie słowa, które dadzą wieczne życie?
Styczniowe niebo takie samo jak dziś
Inne jednak tak bardzo
Człowiek ten sam
Budzą się w nim okropne demony
Panie proszę ciebie proszę !
Bądź przy nich i przy nas, gdy znów ciemna strona duszy w człowieku obudzić się może
To niebo i Ty
Bądźcie !
Proszę !

W.A.B



 
KOMENTARZE


gratulacje...

tematu, oraz piora, pozdrawiam.

Moja ocena

Moja ocena:  

nie ogarniam

material na kilka wierszy

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: