Przy Rakowickiej

autor:  bronek z obidzy
5.0/5 | 9


Przy Rakowickiej rude liście jak ćmy szukają po podcieniach
światełka, które gdzieś tam błyśnie
i mech się wspina po kamieniach.

Tutaj, gdzie każda moc truchleje, na białą salę proszą cienie,
nim się dopalą czas uleje
z woskowych figur narodzenie.

Odmienna noc jak inne noce, nawet do rytmów kolędniczych,
inaczej świece, baletnice
tańczą w objęciach czarnych zniczy.

W tę noc do innych niepodobną, gdy ma urodzić się dziecina
krakowski smog zjadł całe niebo
a po kamieniach mech się wspina.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Świątecznie

Miło Was gościć, Chłopaki, Serdeczności i dla Was w ten czas, ( Jarek masz rację chodzi o Rakowicką)

Moja ocena

Widziałem go już Bronek.To kawał dobrej poezji. Wesołych Świąt Bronek
Moja ocena:  

Moja ocena

ale chyba chodziło Ci o Rakowicką w Krakowie
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: