Hafizie...*

5.0/5 | 14


teraz już wiem
że dzieliłem z tobą
los tułacza
noce chłodne
spędzone w kącie foliowego namiotu
gdy wkoło szron
skradał się cicho
srebrząc stopami liście koniczyn...

jakże rozjaśnił się mój umysł skołatany...

teraz już wiem...

wtedy szeptały mi o tym
kołyszące się na sztormowym wietrze
bambusowe zarośla
gromkim głosem śpiewało morze
a każdy kamień na plaży
opowiadał mi tę historię na nowo
byłem ogłuszony...

teraz już wiem...

światło przychodzi z otchłani
skrada się jak mysz
w poszukiwaniu darowanych okruchów chleba
krąży wokół...

światło przychodzi z głębi
z otwartej gardzieli krzyczącego osamotnienia
przychodzi z modlitw samotności

ciepło przychodzi z pieca
który buduje się zdrętwiałymi z zimna rękoma

ciepło przychodzi z ognia
nad którym płacze się z rozpaczy
gdy nie chce się rozpalić...

Hafizie...

jakże drogie są memu sercu...
jakże bliskie...
twe wiersze

Wersje wiersza
Wiersz przetłumaczyli:


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

*

http://j_uhma.republika.pl/hafiz.html

dobre na ballade

poudrowka

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

a jakze piekne sa te slowa..........piekne
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  
11.12.2011,  BMB

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: